sinusoida, czyli co mają Chiny do raka

Wpisy

  • sobota, 28 stycznia 2017
  • poniedziałek, 16 stycznia 2017
  • poniedziałek, 09 stycznia 2017
    • o Zygmuncie Baumanie

       
      Wspaniały filozof Zygmunt Bauman nie żyje. Miałam dziennikarskie marzenie - porozmawiać z Nim........
       
      Dlaczego Zygmunt Bauman ?  Dlaczego Jego  widzenie świata ponowoczesnego tak mnie interesowało?
      Zygmunt Baumana socjolog, filozof, eseista, jeden z największych twórców koncepcji postmodernizmu. Znawca i interpretator Holokaustu. I właśnie od tematyki Holokaustu zaczęłam poznawać twórczość Baumana. A książki Baumana wciągają, ciągle chce się czytać ich więcej i więcej. Jak napisał Jarosław Makowski w Tygodniku Powszechnym...”kąsają i żądlą”....a ja bym dodała jeszcze, że każą zrobić każdemu z czytelników własny rachunek sumienia. Bauman przelewa na papier to wszystko o czym myślimy, widzimy, czy sami przeżywamy, głośno się jednak do tego nie przyznając.
      Zmuszają nas, abyśmy się spierali z autorem, zaprzeczali, buntowali..........
      Tak jak w przypadku rozważań o Holokauście. Holokaust to określenie największej, najbardziej potwornej zbrodni w dziejach ludzkości. O jej potworności decydowała liczba pomordowanych, skala i przemysłowy wręcz charakter mordów. O tym, czy ktoś miał umrzeć decydowało tylko kryterium urodzenia. Holokaust postrzegany jest jako ważny element historii Żydów. Sprowadzanie jednak Holokaustu do wydarzenia z historii narodu żydowskiego wydaje się mylące. Historycy są zgodni co do tego, że genezą Holokaustu był chorobliwy antysemityzm Hitlera, architekta myśli i postępowania jednego z większych europejskich narodów. Same poglądy Hitlera i jego słowa natrafiły na podatny grunt rozpalając w całych Niemczech antysemicką histerię. Oczywiście Niemcy nie wyróżniały się niczym na tle Europy, antysemickie nastawienie ludności Francji były nie mniejsze niż w Niemczech, jednak to Niemcy, a nie Francuzi mieli przywódcę, który postulaty oczyszczenia narodu, a potem całego świata, postanowił przekuć w czyn.
      W swoich rozważaniach Bauman dowodzi, że nienawiść zdeterminowanego przywódcy i jego narodu nie wystarczyłaby do przeprowadzenia masowych mordów na taką skalę. Do tego potrzebne było nowoczesne, dobrze zorganizowane społeczeństwo z dobrze funkcjonującym aparatem administracyjnym., korzystające z nowoczesnych zdobyczy techniki i wykorzystujący do zbrodniczych celów osiągnięcia psychologii i socjologii. Pierwsze doświadczenia przeprowadzanych mordów wykazały nieprzystosowanie emocjonalne ludzi do mordowania na taką skalę. Człowiek, który nie widzi związek przyczynowo skutkowy między swoim działaniem a cierpieniem innych ludzi nie będzie mieć wyrzutów sumienia. Samo ludobójstwo było podzielone na szereg drobnych, pozornie niewinnych czynności. Pracownik ewidencji ludności, organizator przewozów kolejowych, pracownik zakładów chemicznych czy sprawny logistyk nie widzieli swojego związku z Holokaustem. Nie mogli więc, w swoim odczuciu, mieć żadnych wyrzutów sumienia, ale bez ich zaangażowania proces zagłady nie byłby możliwy. Z tego więc względu Holokaust można porównać do sprawnie działającej, nowoczesnej fabryki. Każdy z ludzi wykonujących swe zbrodnicze zadania był niczym robotnik w fabryce Forda, a sama Zagłada niczym proces produkcyjny. Proces produkcyjny dąży do maksymalizacji efektu końcowego przy minimalnych nakładach. Dlatego też sprawcy musieli zagwarantować sobie rozbicie solidarności swych ofiar i względną obojętność świadków. Zarówno pierwsze, jak i drugie zostało zapewnione nadzieją na ocalenie. Każdy człowiek w obliczu zagrożenia czepia się nadziei, że jego właśnie ominie nieszczęście. Dlatego będzie się chwytać nadziei, a jeśli będzie to konieczne, będzie współpracować ze swoimi przyszłymi katami, tłumacząc sobie, że na jego miejsce znaleźliby się inni. Jest to oczywiście postawa dwuznacznie moralna, ale nam, którzy nie doświadczyli Zagłady nie wolno postawy tej oceniać. Jednak to wbicie klina między ofiary a świadków zbrodni, a potem likwidacja solidarności ofiar pomogła zminimalizować siły sprawców potrzebne do przeprowadzenia zbrodni, przez przerzucenie zarówno na świadków jak i ofiary części prac administracyjnych wykonywanych na początku procesu Zagłady.
      Holokaust jest więc również, a może nawet przede wszystkim, dziedzictwem nowoczesnego społeczeństwa. Jeśli nie będziemy tego świadomi, to pozwolimy na taką samą zbrodnię w przyszłości.
      Nowoczesne społeczeństwo, płynna nowoczesność, ponowoczesność. Co to takiego? Interesujące są zwłaszcza te dwa ostatnie wyrażenia.
      Płynna nowoczesność czy ponowoczesność - termin stworzony przez Baumana, jakże adekwatny do tego co nas otacza. i w czym bierzemy udział zgodnie ze swoją wolą czy też bez jej udziału.
      ..."Płyny nie zachowują zbyt długo swego kształtu, nieustannie gotowe (i chętne) by go zmieniać. Dla nich liczy się bardziej upływ czasu niż przestrzeń, którą akurat zajmują"(1)... Zygmunt Bauman, „Płynna nowoczesność”, Wydawnictwo  Literackie Kraków 2006, ISBN 978-83-08-04009-6
      Zastosowanie metafory płynności obrazowo opisuje struktury społeczne i państwowe. Posługując się tą przenośnią autor poddaje refleksji mechanizmy rządzące dzisiejszym światem, który z jednej strony dąży do przedłużenia życia ludzkiego, z drugiej zaś stwarza warunki, które sprzyjają rozwojowi form krótkotrwałych. Wielkie totalizmy, ich zbrodnie, podporządkowanie życia ludzkiego jednej słusznej idei, zrodziły nieufność wobec systemów wartości jako stałych wyznaczników postępowania. Dotyczy to również sfery religii i państwa. Wszystko wokół podlega zmianom, człowiek pragnie wolności i autonomiczności w procesie określenia samego siebie i swojej egzystencji.

       Sztuka życia polega na zdolności do  szybkiego przystosowania się do zmian, przy jednoczesnym zachowaniu swojej tożsamości. Ponowoczesność to w pełni rozwinięta nowoczesność, która zdaje sobie sprawę ze skutków tego co zostało wytworzone w czasie jej trwania.
      Zostaje odrzucony obraz społeczeństwa spoistego. W warunkach ponowoczesności ludzie stale napotykają coraz to nowe problemy, pytania czy konflikty moralne. Zmuszeni są jednak rozwiązywać je sami , w sposób radykalny i szybki. Nie ma bowiem żadnej instytucji czy organizacji, ani też kościelnej hierarchii, która by za nich i ponad nimi, czy choćby w ich własnym, choć nieuświadomionym interesie, potrafiły te problemy, pytania i konflikty jednoznacznie i niepodważalnie rozwiązywać.
      Niby ramy ładu społeczno - gospodarczego są te  same co przedtem, ale i one sprzyjają znacznym przyspieszeniom.
      Nie ma czasu ani możliwości aby się zastanawiać , analizować. Trzeba działać. Wciąż szybciej i szybciej. Byle dążyć do celu, obojętnie jakimi drogami.
      .
      A co na to zwykły człowiek ? Świat jawi mu się jako chaos, odtwarzany jako epizodyczność, relatywność i konsekwencję, chaos nieokreśloności i pomieszania różnych elementów. Znika dążność do poszukiwania czy tworzenia tożsamości na pierwszym planie dążeń, wyłania się paradoksalnie - chęć nieposiadania tożsamości. . Wyłania się nowy typ osobowości .Człowiek preferujący indywidualistyczną utopię szczęścia, oderwanego od więzi międzyludzkich. Załamuje się wiara w założenia filozofii określonej przez wartości rozumu, historii, postępu, nauki. Wraz z krachem filozofii i kościołów zajętych do tej pory rolą jedynych prawodawców i sędziów narasta przekonanie, że najpotężniejszą siłą zdolną stawić opór słabości ludzkiej i skłonić człowieka ku dobru jest wola ludzka.
      Ponowoczesność zdaniem Zygmunta Baumana narzuca człowiekowi  ciężar odpowiedzialności - nie ma już szansy odwoływania się do "tych na górze". Ciężar wyboru graniczy z cierpieniem, bo człowiek musi żyć, odrzucając to, co w podświadomości było dla niego ważne, według reguł, którymi się kierował do tej pory. . Reguły te , tak bardzo potrzebne  w życiu codziennym i wzajemnym porozumieniu, mogą być także narzędziem ciemiężenia odmieńców, innowierców, dysydentów. Zasady moralne, których przestrzeganie jednostka może wymagać od siebie, nie muszą a często nie mogą być ogólnoludzkie. A ten kto od siebie wymaga poświęceń dla sprawy, sam staje się ciemiężcą, dyktatorem.
      I tu pojawia się druga kwestia relacji między solidarnością i tolerancją. Jak mawia Bauman..."solidarność jest szansą tolerancji"....Uważa, że dopiero solidarność wychodzi poza tolerancję. Konieczny jest tu dialog i przekonanie, że spotkanie się dwóch różnych, ale równouprawnionych racji niesie za sobą ważkie treści i cenne wartości., bez względu i bez oglądania się na niewzruszone zadany. Możemy bowiem postępować moralnie nie myśląc o zasadach wziętych od Boga, przyrody..
      Następna kwestia jaką Zygmunt  Bauman przedstawia w swojej wizji świata ponowoczesnego, to kwestia tzw. "adiaforyzacji". Polega ona na tym, że pewne typy ludzkiego postępowania czyni się obojętnymi moralnie, uwalnia się je od ocen moralnych. Autor stwierdza, że coraz większe obszary ludzkiego zachowania podlegają mechanizmowi adiaforyzacji. A doskonałym przykładem jest tu mechanizm biurokracji. Armie urzędników nie zastanawiają się nad swoim postępowaniem. Dylematy moralne znakomicie zastępują im procedury. Urzędnicy ci nie miewają już wspomnianych dylematów moralnych, nie gryzie ich sumienie. Im wystarczy, że postępują zgodnie z procedurą.
      Świat ponowoczesny Zygmunta Baumana jawi się bardzo pesymistycznie. W świecie tym nie liczą się tradycja, religia, kultura, wartości, normy społeczne ani też zdrowy rozsądek. Pojawia się społeczeństwo skażone przekonaniem o wyższości ilości nad jakością, społeczeństwo nie potrafiące często nie zdające sobie sprawy jak szybko jest niesione przez rwący nurt współczesnego świata. Jednak paradoksalnie Bauman wierzy, że to wszystko zło, które niesie ponowoczesność można przezwyciężyć. Jak ? Bauman nie daje gotowej recepty. Podpowiada w swoich książkach , będących poniekąd przewodnikami po współczesnym świecie, jak należy do tych zmian dążyć, jak próbować, mimo...." Traktowanie świata i jego mieszkańców wyłącznie jako puli towarów konsumpcyjnych sprawia jednak, że próby wypracowania trwałych międzyludzkich więzi stają się niebywale trudne"...(2).Zygmunt Bauman "Płynna Nowoczesność" Wydawnictwo Literackie  Kraków 2006 ISBN 978-83-08-04009-6, str. 254.  Tak jak trudny jest życiorys filozofa.

      Opinia publiczna – jak zwykle – podzieliła się na dwa wrogie obozy: zaciekłych obrońców i krytyków słynnego socjologa. To efekt  zajść na wykładzie prof. Baumana. W brutalnej wymianie retorycznych ciosów zgubiła się gdzieś historyczna prawda. – Historię w czarno-białych barwach postrzegają przede wszystkim ci, którzy nie mają o niej pojęcia – mówi historyk, prof. Robert Skobelski.
      Warto zacząć od tego, że Zygmunt Bauman jest socjologiem, i to najwyższej klasy.  Jego refleksje o “płynnej nowoczesności” czy “późnej nowoczesności” są wykładane na uniwersytetach całego świata i stanowią ważny wkład w rozwój koncepcji postmodernizmu. Jego rozważania o kulturze, Zagładzie i etyce, są punktem odniesienia dla najważniejszych filozofów i socjologów dzisiejszych czasów. Uważa się go również za intelektualnego patrona współczesnej lewicy.
      – To najczęściej cytowany polski socjolog – przyznaje  prof. Henryk Domański, który Baumana charakteryzuje jako niezwykle utalentowanego obserwatora społecznej rzeczywistości. – Przed 1968 rokiem, kiedy to w atmosferze antysemickiej nagonki został wyrzucony z UW i wyjechał z Polski, zajmował się przede wszystkim socjologią empiryczną, zakorzenioną w badaniach społecznych – mówi Domański. Zauważa, że światową sławę Bauman zyskał jednak nie jako badacz, lecz właśnie obserwator, teoretyk, bardziej filozof niż socjolog.
      Warto przypomnieć, że urodzony w Poznaniu w żydowskiej rodzinie Bauman poświęcił się obu tym dziedzinom nauki: w 1954 na Uniwersytecie Warszawskim ukończył filozofię, a w 1960 roku został doktorem habilitowanym socjologii. Kontrowersje wzbudza jednak to, czym młody Zygmunt Bauman zajmował się wcześniej, zaraz po zakończeniu II wojny światowej.
      Bauman, który w 1939 roku jako czternastolatek uciekł z rodzicami do ZSRR, w 1943 został zmobilizowany i wcielony do moskiewskiej milicji . Później, jako żołnierz Ludowego Wojska Polskiego był oficerem polityczno-wychowawczym. Był ranny w bitwie o Kołobrzeg, walczył o Berlin. Następnie służył w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz współpracował pod pseudonimem “Semjon” z Informacją Wojskową. To właśnie przez służbę w KBW i IW Bauman mierzy się z falą krytyki.
      – Nie ma wątpliwości co do tego, że KBW odegrała w polskiej historii negatywną rolę – mówi historyk z Uniwersytetu Zielonogórskiego, prof. Robert Skobelski. Tłumaczy, że służba ta była rodzajem wojsk wewnętrznych, służących do pacyfikowania niepokojów na terenie kraju.
      Choć opublikowane w 2006 roku przez dr Gontarczka,  IPN-owskie dokumenty  zdają się jednoznacznie obciążać prof. Baumana, on sam twierdził, że doniesienia na jego temat nie są żadną rewelacją, ponieważ on sam nigdy nie krył się ze swoją młodzieńczą fascynacją komunizmem. Opowiedział o tym „Guardianowi”, który rozmowę zatytułował "Profesor z przeszłością".
      – Byłem kompletnie oddany. Uważałem idee komunistyczne za kontynuację Oświecenia – tłumaczył dodając, że później zrewidował swoje poglądy i przeszedł na pozycje antysystemowe, za co zresztą spotkały go szykany.
      Tym, co umknęło autorom tych doniesień jest fakt, że ze służbami współpracowałem przez dwa, trzy lata, a później przez 15 lat byłem obiektem ich prześladowań. Szpiegowano mnie, donoszono na mnie, moje mieszkanie i telefon były na podsłuchu, itd. Zostałem wyrzucony z KBW, z uniwersytetu, uniemożliwiono mi publikowanie..........
      Bauman tłumaczył swoją działalność w – jak mówił – „wewnętrznej armii” m.in. młodym wiekiem. Stwierdził, że ponosi pełną odpowiedzialność za swoją przeszłość. Tyle, że z tego wyświechtanego zwrotu nic nie wynika. Nigdy nie wyraził skruchy z powodu wiernej służby stalinowcom, nigdy nie przeprosił też swoich ofiar.
      Bagatelizował pracę w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czyli specjalnym oddziale wojskowym tropiącym bohaterów podziemia niepodległościowego, odpowiedniku sowieckiej NKWD.
      Tłumacząc się z umiłowania komunizmu (w jego stalinowskiej odmianie) twierdził, że był on… kontynuacją Oświecenia. Powoływał się też na swój młody wiek. Warto pamiętać, że polscy bohaterowie, którzy kilka miesięcy wcześniej ginęli w Powstaniu Warszawskim, mieli często jeszcze mniej lat.
      KBW Bauman nazwał jednostką analogiczną do dzisiejszych prowadzących wojnę z terroryzmem!
      Cóż, to kontrwywiad. Każdy dobry obywatel powinien współpracować z kontrwywiadem. To była jedyna rzecz, którą utrzymywałem w tajemnicy, bo podpisałem zobowiązanie, że tajemnicy dochowam. - mówił o ujawnieniu jego zaangażowania dla Informacji Wojskowej.
      Zapytany, czy oznaczało to donoszenie na ludzi walczących z komunistycznym reżimem, Bauman odpowiedział:
      Tego można było ode mnie oczekiwać, ale nie pamiętam niczego takiego. Siedziałem w moim biurze i pisałem – w taki sposób zdobywałem ciekawe informacje.
      Czy zrobił cokolwiek, co mogło mieć negatywne konsekwencje (dla innych ludzi - przyp. Red.)? Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie – rzucił zdenerwowany i dodał: Nie wierzę, by jakiekolwiek miały miejsce. Byłem częścią czegoś dużo szerszego.
      Na szczegóły nie dał się już namówić. Zbył rozmówczynię................
      Następnie z kata zamienił się w ofiarę – sam zresztą tak siebie nazwał. Skarżył się, że po trzech latach współpracy ze służbami stalinowskiej PRL, przez 15 lat był prześladowany – szpiegowany, podsłuchiwany.
      Na pytanie, czy te trzy lata były błędem, odpowiada:
      Są częścią mojej biografii. I ponoszę za nie pełną odpowiedzialność. Wtedy wydawało mi się to słuszne... W życiorysie każdego z nas niektóre wybory mogą być postrzegane jako złe, ale nie wydają się złe w owym czasie. Gdy miałem 19 lat, nie wiedziałem tak wiele, jak wiem dziś - takim cytatem kończy się tekst Aidy Edemarium
      Przypomnijmy - nie trzy lata, a osiem służył Bauman w KBW. Dowodem jest lista jego funkcji na podstawie archiwów IPN. Jak widać, przyszły autorytet już w czerwcu 1945 roku objął stanowisko zastępcy dowódcy ds. polityczno-wychowawczych w 5 Samodzielnym Batalionie Ochronnym w Bydgoszczy. W grudniu tego samego roku został mianowany starszym instruktorem ds. polityczno-wychowawczych. Sprawowanie powyższych funkcji musiało przebiegać wyjątkowo sprawnie, bo już lipcu 1946 roku Zygmunt Bauman został przeniesiony do Warszawy, by w Samodzielnym Pułku Szkolnym objąć stanowisko starszego wykładowcy ds. społeczno-politycznych. Rok później, w lipcu 1947 roku, został Starszym Instruktorem Wyszkolenia Polityczno-Wychowawczego w Zarządzie Polityczno-Wychowawczym w Wydziale Wyszkolenia Politycznego. Kilka miesięcy później Baumana awansowano po raz kolejny. W lutym 1948 roku został szefem Wydziału I Oddziału Wyszkolenia Politycznego i Propagandy w Zarządzie Polityczno-Wychowawczym. W grudniu 1948 został szefem i jednocześnie zastępcą szefa Wydziału I. Zarządu Polityczno-Wychowawczego. W kolejnym roku oprócz wychowania Bauman zajął się także propagandą. W lipcu 1949 roku został szefem Oddziału Propagandy i Agitacji w Zarządzie Politycznym. Do marca 1953 roku był szefem Oddziału II Zarządu Politycznego, służąc w stopniu majora.
      W internecie krąży dokument – wniosek Dowódcy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego do Ministra Bezpieczeństwa Publicznego o zatwierdzenie kandydatury Baumana na stanowisko Szefa Oddziału Propagandy i Agitacji Zarządu Politycznego KBW. Nie pozostawia on wątpliwości – Bauman był bardzo cenny dla stalinowskiego aparatu terroru i spokojnie można było go oddelegować do zadań specjalnych. Szczególnie przerażająco brzmi ten fragment wniosku:
      Jako Szef Wydziału Pol-Wych operacji bierze udział w walce z bandami. Przez 20 dni dowodził grupą, która wyróżniła się schwytaniem wielkiej ilości bandytów. Odznaczony Krzyżem Walecznych.
      Oto jego treść:
      Warszawa dnia listopada 1950 r.
      TAJNE
      Egz. Nr ………..
      MINISTER BEZPIECZEŃSTWA PUBLICZNEGO
      W n i o s e k
      Wnoszę o zatwierdzenie mjr. BAUMAN ZYGMUNTA s. Maurycego – na stanowisko Szefa Oddziału Propagandy i Agitacji Zarządu Polit. KBW. Mjr. BAUMAN urodził się w 1925 r. w Poznaniu jako syn kupca, posiadającego swój własny sklep włókienniczy. Uczęszczał do szkoły w Poznaniu do 1939 r., kiedy to uciekł przed Niemcami wraz z rodzicami do ZSRR. W Związku Radzieckim kończy 10-latkę jako wyróżniający się uczeń, przyjęty do Komsomołu i udaje się do m. Gorki na studia. Po dwóch latach studiów zostaje w roku 1944 zmobilizowany przez Rejwojenkomat do Milicji Obywatelskiej m. Moskwy, gdzie pracuje jako inspektor.
      W 1944 r. wstępuje do 4 DP., z którą przechodzi szlak bojowy. Pod Kołobrzegiem ranny. Po krótkim przeszkoleniu oficerskim zostaje oficerem politycznym. W okresie powojennym cały czas służy w politycznym aparacie szkoleniowym KBW. Jako Szef Wydziału Pol-Wych operacji bierze udział w walce z bandami. Przez 20 dni dowodził grupą, która wyróżniła się schwytaniem wielkiej ilości bandytów. Odznaczony Krzyżem Walecznych. Od 1947 r. pracuje na kolejnych szczeblach aparatu propagandy Zarządu Politycznego KBW. W ciągu tego czasu ukończył bez przerwy Akademię Nauk Politycznych jako jeden z przodujących absolwentów i obecnie studiuje jako wolny słuchacz na Szkole Partyjnej przy KC. Do PPR przyjęty w styczniu 1946 r., PZPR od dnia zjednoczenia. Wyróżnia się nieprzeciętnymi zdolnościami zarówno w przyswajaniu sobie wiedzy, jak i w umiejętnościach propagandowych i agitacyjnych. W zagadnieniach politycznych zajmuje bardzo prawidłowe stanowisko. Bardzo wnikliwy i spostrzegawczy w analizie politycznej, szczególnie czujny na błędy ideologiczne. W pracy wykazuje duży talent organizatorski, bardzo szeroką inicjatywę, rozmach w realizacji i samodzielność. Umie wyciągać niewykorzystanych ludzi na poważną pracę. Ofiarny i bezinteresowny.
      Biorąc pod uwagę jego pracę, postępowanie i fakt, że większość swego życia spędził w ZSRR i szeregach naszego wojska należy sądzić, że wpływy jego pochodzenia [klasowego] zostały przełamane. Wbrew woli ojca i z własnej inicjatywy wystąpił o przekazanie Partii sumy powstałej z praw rodziców do spadku rodzinnego w postaci części domu. Mimo opinii KC, iż sprawy tej nie warto podnosić wobec stosunkowo niewielkiej sumy (500 000 zł w starym pieniądzu) pozostał przy swym zdaniu i w dalszym ciągu mimo trudności czyni starania o przekazanie tych praw Państwu. Potępia syjonistyczne poglądy ojca i odwiódł go od zamiaru emigracji. (Matka jest członkiem PZPR, aktywistką, pracuje w WSS jako inspektor. Również w ZSRR była aktywistką). Zdrowo przyjmuje krytykę. W samokrytyce i czujności nieco przesadny, w czym niewątpliwie wyraża się poczucie ciężaru swego pochodzenia klasowego. Mimo nieodpowiedzialnej i nieprzemyślanej tendencji ze strony szeregu towarzyszy przedstawienia go ze względu na pochodzenie jako wroga klasowego zdobył sobie poważny autorytet. W stosunkach z ludźmi niekiedy ujawniają się resztki przezwyciężonego w zasadzie zarozumialstwa i oschłości. Mjr BAUMAN ma przed sobą poważną perspektywę naukową. Zamiłowany jednak do służby nie chce opuszczać szeregów wojska. Na stanowisko Szefa Oddziału Propagandy i Agitacji Zarządu Politycznego nadaje się w zupełności. 
      Szef Zarządu Politycznego
      Bibrowski płk.
      Dowódca Korpusu Bezp. Wewn.
      Hübner gen. bryg.
       
      Prof. Domański zauważa, że choć część środowiska naukowego uważa dziś Baumana przede wszystkim za ofiarę 1968 roku, to źle się stało, iż socjolog nigdy nie złożył samokrytyki za swoją działalność w służbach bezpieczeństwa Polski Ludowej. – Trudno w takiej sytuacji dziwić się, że w potocznym odbiorze patrzy się na niego nie tylko przez pryzmat dokonań naukowych, ale i jego biografii – mówi prof. Domański.
      Z kolei prof. Skobelski, jako badacz polskich czasów powojennych apeluje, by nie wydawać w sprawie Baumana łatwych sądów. – Historię w czarno-białych barwach postrzegają przede wszystkim ci, którzy nie mają o niej pojęcia. Tymczasem historyczna rzeczywistość zawsze ma wiele odcieni szarości. Pamiętając o tym, trzeba brać pod uwagę całą złożoność losów ludzi żyjących w tamtych czasach – mówi historyk.
       Do dyskusji na temat biografii socjologa zachęca też prof. Skobelski. – To dobrze, że mówi się o tym wątku historii jego życia. Ale nie powinno się to odbywać w takiej formie, jak ostatnio we Wrocławiu. Na uniwersytecie się tak nie dyskutuje.
      A sam profesor ? Czyżby szukał własnej osobowości ? W swoim szkicu pt. „Ponowoczesne wzorce osobowe” Zygmunt Bauman wyróżnia cztery typy „ponowoczesnych” osobowości: spacerowiczów, włóczęgów, turystów i graczy. Wyrażenie „ponowoczesność” interpretuje natomiast dwojako: z jednej strony jako wzory zachowań obecnie uznawanych za normalne, niegdyś zaś wykraczających poza pewien ustalony kanon, z drugiej – ponowoczesność jako styl życia, w którym nie ma miejsca na dokonywanie wyborów, a panuje wszechobecne podporządkowanie do istniejącego stanu rzeczy.
      Bauman – parafrazując Hegla – twierdzi, że zjawiska na świecie są widoczne dopiero wówczas, gdy stają się one dla ludzi absorbujące, tj. przykuwają uwagę i dostrzega się ich obecność lub w ich miejscu brak poprzedzających je innych zjawisk, które już zaniknęły.
      Poszukiwanie własnej tożsamości jest jednym z najważniejszych procesów na drodze ku samodoskonaleniu. Według Kartezjusza, Kanta i filozofów francuskiego Oświecenia najważniejszy jest w tym procesie rozum, aby umiał on odróżniać dobrego dla naszego rozwoju doznania od fałszywych, złych ciągot – oczywiście odrzucając te drugie. Bauman uważa, że takie pojmowanie naszego bytu ujawnia jednakowość „istoty człowieka”.
      Według Nietschego, Heideggera czy Sartre’a życie ludzkie polegać ma na obraniu pewnej własnej drogi i poruszaniu się po niej, dokonując świadomych wyborów – nieważne, czy dobrych, czy złych, jednak to one decydują o naszej tożsamości i dzięki temu czynią nas różnymi od siebie ludźmi, nie zaś takimi samymi w swej istocie.
      Ciekawe, jak z perspektywy lat profesor Bauman odnosi się do swoich wyborów ? Więcej było tych dobrych, czy tych złych ?
      Bauman nazywa życie nowoczesne (a więc burzliwe, gdzie uwidaczniają się nowe zjawiska, z którymi należy się zmierzyć) pielgrzymką. W koncepcji kalwinistycznego protestantyzmu cel tej pielgrzymki był dla ludzi ciekawy, ponieważ nikt z żyjących nie dotarł jeszcze do jej kresu, lecz pielgrzymka ta nie mogła zmienić wiele w przeznaczeniu poszczególnych osób, jakie dał im sam Bóg. Max Weber dostrzegł w tym paralelę w stosunku do „nowoczesnej mentalności”, iż nie da się nie poddać ogólnemu nakazowi dążenia do celu tej pielgrzymki – w świeckim rozumieniu nauki Kalwina – człowiek musi przyjąć różne praktyki i zachowania jako swoje, jako nawyki, aby spełnić swe powołanie życiowe, tj. wykorzystać wszystkie wrodzone umiejętności oraz zdolności.
      Życie więc polegać ma na dokonywaniu wyborów, przy czym aby przetrwać, należy dobrze orientować się w tym, co jest „konieczne i nieuniknione”.
      Bauman pisze także o tym, iż wszystkie zjawiska w życiu są epizodyczne, a człowiek przez to tkwi w ciągłej niekonsekwencji – nie ma bowiem niczego na tyle stabilnego, żeby można być tego absolutnie pewnym. Niekonsekwencja ta determinuje także brak jednej konkretnej tożsamości, co charakterystyczne jest dla ponowoczesnego świata, gdzie wszystko jest płynne, a konieczność przetrwania i utrzymania się na powierzchni sprowadza drugą konieczność – bycia człowiekiem elastycznym, zdolnym do przyjmowania rozmaitych postaw oraz wzorów zachowań.
      Podobnie rzecz odnosi się do stosunków pomiędzy ludźmi, gdzie ich tymczasowość jest cechą typową dla realiów naszego życia. Bauman wysnuwa tezę, iż w ponowoczesnym świecie nie ma już miejsca, czasu ani racji bytu pielgrzymka (z jakimś nadrzędnym celem), a po prostu wędrowanie na zasadzie: „gdzie człowieka wiatr poniesie”, bez konkretnie obranego kierunku.
      Spacerowicz jest takim typem osobowości, który zostaje wmieszany w tłum przechodniów, obserwuje innych (motyw ten bardzo dobrze widoczny jest w „Kwiatach zła” Baudelaire’a). W każdym człowieku kryją się bowiem „nieopowiedziane historie” i „nienapisane scenariusze”. Spacerowicz karmi się więc jedynie swoimi domysłami, „wszystko widzący, ale sam niewidziany, ukryty w tłumie, ale do tłumu nie należący, spacerowicz ma prawo czuć się panem stworzenia”. Ogląd taki jest zatem niezwykle powierzchowny i nierzadko pozorny, wprowadzający obserwatora w błąd. Cechą nadrzędną świata, w którym żyje i działa spacerowicz, jest więc anonimowość, która wtłacza ludzi w cudze maski, zakrywając im często prawdziwe oblicza. Bauman posuwa się wręcz do określenia masowego spektaklu, w którym grają sami „niepłatni aktorzy”, sami o tym nie wiedząc, że biorą w nim udział. Reżyserami takich widowisk są natomiast według niego producenci różnych towarów przeznaczonych dla mas i ludzie z branży medialnej.
      Kolejnym wzorem osobowości jest włóczęga. Jest to zatem człowiek, którego pociąga niepewność jutra, ryzyko i ciągła adrenalina. Z racji swego usposobienia nie potrafi usiedzieć on w jednym miejscu, wobec czego pragnie być wszędzie naraz. Włóczęga nie zadowala się tym, że w ciągu dnia udało mu się pokonać kolejny etap jego wędrówki – każdy z nich szybko okazuje się nudny i prozaiczny. Esencją zaś życia, jego „poezją” jest nieustanne poszukiwanie przygód i wrażeń, gotowość do podejmowania szybkich decyzji oraz mobilność.
      Takie rozwiązanie sprzyja poczuciu bycia niewzruszonym wobec rozmaitych przykrości i problemów – otóż nieprzywiązywanie się ani do żadnych miejsc, czynności, ani tym bardziej do ludzi jest dla włóczęgów gwarancją spokojnego życia, pozbawionego niemiłych rozczarowań. W miejsce jakiegoś utraconego elementu życia, który obdarzyło się względną sympatią i umiarkowanym zaufaniem, włóczęga odnajduje inny, który wypełnia mu pustkę i odcina mu drogę ku rozpaczy.
       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      romanska.3463
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 09 stycznia 2017 18:08
  • sobota, 07 stycznia 2017
  • sobota, 31 grudnia 2016
  • sobota, 24 grudnia 2016
  • sobota, 10 grudnia 2016
    • przed świętami :-)


      mnóstwo spraw - różnych. Przede wszystkim zdrowie, Czekają mnie badania, w tym cystoskopia. Nie powiem, żebym się nie denerwowała. Krzyśka też czeka zabieg medyczny. Następny powód do zdenerwowania.

      Nasza Fundacja organizuje zbiórkę pieniężną pod kościołami już w najbliższą niedzielę, oprócz tego  kontynuuje pomoc przed Świętami dla rodziny z gminy Wojnicz. Poza pomocą finansową chętnie przyjmiemy też odzież (w szczególności chłopięcą - 11 lat i 7 lat), przybory szkolne, zabawki, etc. Mogą to być rzeczy zarówno nowe jak i używane. Przyjmiemy również produkty żywnościowe więc jak sami widzicie pracy mnóstwo.
      Całe szczęście, że ludzi chętnych do pomocy nie brakuje. Kochani wolontariusze :-)

      W następną sobotę z Niemiec przyjeżdża Grzesiek. Spędzi Święta i Nowy Rok w domu. Bardzo, bardzo się cieszę. W zeszłym roku był na święta w Niemczech. Smutno nam było bez Niego.

      Na przygotowania świąteczne tj. zakupy, gotowanie no i sprzątanie zostaje mi ostatni tydzień. Dam radę ;-). Co roku szykuję mnóstwo jedzenia i co roku zastanawiam się po co. Krzysiu żywi się całe święta kutią, Grzesiu śledziami, a ja karpiem ;-). Ale jakoś nie wyobrażam sobie Wigilii bez tradycyjnych dwunastu potraw.
      Potem Sylwester. Jak się wszystko dobrze ułoży spędzę go u mojej przyjaciółki w Gliwicach, zostawiając chłopaków samych na gospodarstwie.Samych jak samych. Krzysiek zaprasza przyjaciół. Mam nadzieję, że będę miała do czego wracać :-))))))

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „przed świętami :-)”
      Tagi:
      Autor(ka):
      romanska.3463
      Czas publikacji:
      sobota, 10 grudnia 2016 08:10
  • sobota, 26 listopada 2016
  • wtorek, 22 listopada 2016
    • 15 lat temu


      Każdy człowiek ma dwoje Rodziców, dwie Mamy i dwóch Tatusiów. Na zapas. Kiedy do nieba dociera wiadomość, że na Ziemi ma się urodzić nowy człowiek, Anioły natychmiast wybierają drugich rodziców spośród tych, którzy żyją na Ziemi i kochają dzieci. I pierwsi i drudzy rodzice są prawdziwi. Jeśli dziecko jest szczęśliwe z pierwszymi rodzicami, czyli z tymi, którzy je urodzili, drudzy rodzice mogą się nigdy nie dowiedzieć, że byli tymi drugimi. Jeśli jednak stanie się coś złego i dziecko będzie samotne i zrozpaczone, wtedy tych drugich rodziców zaczyna coś męczyć. Miewają dziwne sny, często na ulicy czy w parku oglądają się za dziećmi, jakby próbowali kogoś rozpoznać, ale nie wiedzą, kogo i po co. Aż w końcu wpadają na pomysł, że być może są drugimi rodzicami dla jakiegoś dziecka, które ich potrzebuje i prosi w myślach, żeby przyszli i zabrali je do swojego domu. Wtedy zaczynają szukać.

      Największe nieszczęścia dzieci wynikają z pewnej nieuleczalnej choroby, na którą zapadają dorośli. Jest to choroba serca, polegająca na tym, że dorośli nie umieją kochać. To przez tę chorobę pierwsi rodzice, to znaczy ci, którzy dziecko urodzili, nie dbają o to dziecko, krzywdzą je, czasami porzucają i nic ich to dziecko nie obchodzi. Czasami ci dorośli, którzy bywają niedobrzy dla swoich dzieci, wiedza o swojej chorobie i nie chcą być rodzicami. Znacznie gorzej jest wtedy, kiedy tacy rodzice udają, że nie są chorzy. Tłumaczą się wtedy, że to wina dziecka, że ono jest takie niedobre i dlatego traktują je tak źle. Na tę chorobę serca nikt na Ziemi, ani nawet w Niebie, nie wynalazł lekarstwa. Ludzie wymyślili tylko sądy, w których się załatwia sprawy takich dzieci, a Anioły wyszukują im drugą mamę i drugiego tatę.

      Ale dlaczego, jeśli tak się dzieje, tyle dzieci mieszka w domach dziecka? Po pierwsze, dlatego, że tak trudno się znaleźć. Po drugie, ludzie zapominają, że są drugimi rodzicami. Albo nawet, jeśli mają już dziecko, które urodzili, mogą być zapasowymi rodzicami jeszcze dla innego. Myślą też czasem, że skoro nie dane im było urodzić dziecka, to znaczy, że anioły nie chcą, żeby je mieli. Z desperacji coś tak okropnego przypisują aniołom! Trzeba im wybaczyć i ich wzywać. Wtedy zaczynają mieć ten niepokój i dziwne sny. Wtedy sprawy są na dobrej drodze. Wtedy odnajdują swoje dzieci. (J.K-Z)


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „15 lat temu”
      Tagi:
      Autor(ka):
      romanska.3463
      Czas publikacji:
      wtorek, 22 listopada 2016 12:44
  • poniedziałek, 21 listopada 2016